Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziergane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziergane. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 października 2015

jesienny rabat w sklepie i czapkownia...

Labradoryty... chyba jedne z bardziej ulubionych kamieni.
Z głębią i labradoryzacją od żółci po niebieskości.
Trochę w wyrazie magiczne. No i świetnie komponują się ze srebrem.
Lubię z nimi pracować.





Od jutra od godz 10-tej przez tydzień w SKLEPIE wszystkie prace będzie można zakupić z 15% rabatem.
Rabat można uzyskać już dziś pisząc do mnie poprzez mail. Prace są w pojedynczych egzemplarzach.

Zapraszam również do CZAPKOWNI.


Jesień idzie. Teraz jest najpiękniejsza. Korzystajcie!
Udanej niedzieli!  :)

Dominika

sobota, 3 października 2015

co nowego? czapki! ... ;)



Jak wszystkim wiadomo lato już za nami.
Nie ma problemu, będzie następne. :)
Muszę się przyznać, że w niejeden upalny, lipcowy wieczór dziergałam... czapki!



Taka była wola zapobiegliwych Pań. "W końcu zima nadejdzie na pewno"- czytałam w mailu.
Postanowiłam otworzyć na blogu "czapkownię". Zrobię to w najbliższych dniach, bo zwyczajnie jeszcze nie wyrobiłam się w czasie. Nie mam jeszcze wszystkich zdjęć. Osoby które mają umiejętności inne od dziergania na drutach, będą mogły (o ile im się któraś z czapek spodoba) napisać do mnie.
A o to zajawka:



Dziergającym amatorkom polecam wcześniejsze posty o moich czapkach TEN (jak zrobić warkocz) i TEN (jak zrobić bezdomkę).
*
A poza tym?
Poza tym trochę nowych srebrnych prac w SKLEPIE. Zajrzyjcie. :)


 








Miłego weekendu wszystkim! ♥


piątek, 20 marca 2015

sweter...

Pierwszy sweter w swoim życiu zrobiłam pod koniec podstawówki.
Bardzo zazdrościłam koleżance Aśce, której mama miała maszynę dziewiarską. Aśka często przychodziła w nowym swetrze i chwaliła się, że mamie zrobienie takiego swetra zajmuje 2-3dni. To dopiero wydajność, nie to co ręczne dłubanie.
A druga koleżanka Renata (pamiętam jak dziś) robiła różowy sweter, taki gdzie przód/tył robiło się razem z rękawami (przypomnijcie nazwę) i mówiła, że ma w rzędzie 300 oczek. Podziwiałam.
Zapewniam, że chodziłam do normalnej, całkiem zwyczajnej podstawówki. Wtedy były tylko normalne. Ale czasy i niedostępność wielu rzeczy jak chociażby fajne ciuchy, były motorem do stworzenia czegoś samemu. Każdy przecież chce być niepowtarzalny, chce się czymś wyróżniać, mieć coś oryginalnego. My też chcieliśmy. To nas motywowało. Włączała się nam kreatywność.
Potem dziergałam przez całe liceum. Były to długie swetry noszone do legginsów i spodni oraz sukienki. Głównie z grubych kowarskich wełen, które kupowało się w kawałkach (trzeba było je przed robotą powiązać i zwinąć w kłębki) ale za to w bardzo wielu kolorach i odcieniach. Ponieważ trudno było uzbierać jeden odcień na cały sweter, trzeba było uruchomić wyobraźnię i wymyślać wzory, kwiaty tak aby powstał "obraz". Do tego szale z własnoręcznie farbowanej tetry (inaczej pieluchy) i już robiło się ciekawie. Przez te lata dziergania nie wgłębiłam się w ściegi, struktury. Bardziej do dziś w dzierganych pracach bawię się kolorem.
Cały czas bardzo lubię dzianinę w swojej szafie, nawet jeśli odrobinę gryzie.

Ostatni sweter jaki zrobiłam jest równocześnie pierwszym takim w życiu.
Zrobiłam sweter ze srebra.







Najpierw szkic, następnie rama i potem szydełko.





Powstał naszyjnik. Wykonałam go ze srebra próby 925 oraz 999 (srebro najwyższej próby).
Srebro oksydowane.
Długość obwodu regulowana: 83 - 89cm
Wielkość swetra: 6,5 x 4,9cm
Waga całości: 13,1g
Sprzedany.


Serdeczności!
D.

niedziela, 22 lutego 2015

ostatnia...

To już ostatnia tej zimy czapka.
Choć nie zapieram się, że do jesieni żadnej nie wydziergam, bo lubię to i już. Bo dlaczego by odmawiać sobie rzeczy, które lubi się robić! :)
Więc bardzo możliwe, że w przypływie tęsknoty za rosnącym splotem włóczki i dla uspokojenia nadmiernej aktywności rąk czapkowa przerwa letnia istnieć nie będzie.


Czapka duuuża, mięsista. Robiłam ją na wzór tej , bo jej nosicielce taka właśnie się podobała.
Wzór warkoczowy, włóczka mieszana, tylko kolory doszły.


Ale dzierganie to zwykle wieczorem w chwili, gdy ręce wolne.
Wciąż lutuję, topię, kamienie osadzam. Nie pokazuję na bieżąco, bo czasu brakuje, ale kto śledzi ten wie, że coś się tworzy. Staram się przynajmniej czasem coś wystawić w galeriach.





I jeszcze odpowiadam na zapytania: tak, tak, można pisać na mail.
Jeśli coś mojego Wam się urwie, to również. :)
d.dobraszczyk@wp.pl

Dominika

niedziela, 7 grudnia 2014

osiemnasta czapka to jeszcze nie uzależnienie!

- "Załóż czapkę!"
- "Z przyjemnością!"
Dziś kocham zimę za nie.
Ta jest świeżutko wydziergana na druciorach. Jeszcze ciepła. I w ogóle ciepła. Resztki w domu pozbierałam.
Okazuje się, że osiemnasta, jak policzył mój syn. (Swoją drogą co to za pomysł liczyć czapki??...)
- "Ile? Nooo..., widocznie tyle właśnie potrzebuję!" ;)




Ja właściwie nie wiem, skąd mi się biorą te kolory....?





Ach, i koral niebieski powtórzyłam!


Nie za długa ta czapka...? 
Skrócić? Zrobić nową??
:)



Cieeeepło pozdrawiam.


P.S. Więcej zdjęć prac w sklepie  czyli TUTAJ   Dzisiaj RABAT 12%!!

niedziela, 24 sierpnia 2014

baba z wałkiem po wsi chodzi...

...czyli ja.
Wałek wielki, kolorowy.  W oczy rzucał się bardzo. Na początku pomyślałam, że autem gdzieś podjadę pod jakąś ścianę, żeby zdjęcie zrobić. Bo wstydziłam się na ulicę z nim wyjść... Ale bez przesady! Kilkaset metrów... jakoś przemknę przez moją "prawiewieś". W środku dnia przeparadowałam. Wałek nie powiem, uwagę przechodniów zwracał. Patrzyli. Ale przecież to taki radosny domowy gadżet. Obciachu nie przynosi.
Wydziergałam na długaśną poduszkę sweter z włóczkowych końcówek. Zapas resztek trochę się zmniejszył. A poducha która z nich powstała, podpierała nasze plecy przez całe lato na ogrodowym łóżku. Teraz trafi na którąś kanapę.






naszyjnik: pracownia garderoba 


 Dominika





 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...