Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyfry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cyfry. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 listopada 2013

pomysł na kalendarz adwentowy... -- diy / tutorial

Wiem, że można kupić w supermarkecie. Sporej wielkości tekturka z 24 okienkami a w każdym czekoladka. Też kupowałam co roku dwie sztuki i wieszałam dzieciakom gdzieś na ścianie.
W tym roku zrobiłam sama i ku mojemu zaskoczeniu ale i radości usłyszałam gromkie "łaaał, ale wypas!".
I dlatego, że mogłam to usłyszeć, warto było. :)









Aby zrobić taki wiszący kalendarz przede wszystkim potrzebna jest spora ilość słodyczy adekwatna do ilości dzieci. U mnie dwoje, więc zawartość każdej z torebek jest tak skomponowana aby była podzielna.
A do tego: papierowe torebki śniadaniowe, sznurek, kalendarz z którego wycięłam daty, dziurkacz, nożyczki, klej i taśmy.
I już wisi! :)


Nie martwcie się, jeśli kalendarz będzie gotowy z opóźnieniem. Dzieciaki z pewnością spałaszują zawartość torebek z minionych dni z przyjemnością. Nawet im przy tym powieka nie drgnie! ;)


Serdeczności! ♥


niedziela, 28 kwietnia 2013

ponumerowałam schody....

Mam takie miejsca w moim domu, które wyjątkowo sobie upodobałam. Idealne do wypicia kubka kawy. Do poczytania gazety. Do pogadania przez telefon.
Już czasem nie kontroluję, kiedy przysiadam na trzecim stopniu schodów. To moje ulubione miejsce od chwili, gdy stanęły ściany domu a jeszcze nie było sufitu.
Miejsce z widokiem. Miejsce z zielonym horyzontem. Być może są tam dobre dla mnie fluidy. Jakaś pozytywna aura, dobre prądy, korzystna energia. Na tym trzecim stopniu, kawa jest pełniejsza aromatu, głowa otwiera się na pomysły, nastrój wspina się po sinusoidzie. Żaden fotel. Żadne krzesło. Zwykła drewniana deska bez poduszki. Twarda.... Moja....
Mój pies też wybrał swoje miejsce. A ja podporządkowałam się jego wyborom. Miejsce - punkt widokowy. Największy, najszerszy stopień schodowy. Piąty.
Inne jakieś zbyt wąskie. To przednia łapa się zsunie, to tylna spadnie... Niewygodnie jakoś... Piąty okazał się w sam raz powierzchniowo i perspektywy wokół dobre. Gdy się na nim leży, jest się na wysokości sprzyjającej temu, że któryś z domowników zatrzyma się..., potarmosi...,wygłaszcze...., pogada...., piłkę poda...

Lubię we wnętrzach znaki. Lubię napisy, numery, cyfry...
Pomysł na ponumerowanie stopnic pojawił się dawno. W końcu go zrealizowałam. Pierwszy projekt to było namalowanie numerów na podstopnicach. W rezultacie wybrałam wygodniejszą, prostszą drogę i z pomocą Moniki z insideproject8 zrealizowałam go przy pomocy ściennych naklejek.










Najpierw pocięłam je na kawałki.





Odkleiłam spodnią warstwę.















Przypasowałam na próbę, aby złapać odległości.





I zaczęłam.
Od numeru 1...


Pies mi wiernie kibicował.


I ostateczny efekt wygląda następująco.
Naklejanie jest bardzo nieskomplikowane.













I tak sobie siadamy z moim psem na schodach.
Ja na trzecim stopniu. Pies na piątym. Każde z nas na swoim ulubionym.... :)

Aha!!! Było tak:




Pozdrowienia wszystkim ślę słoneczne! 


piątek, 1 lutego 2013

o numerkach domowych...

Doczekałam. Dotrwałam w swojej wrodzonej niecierpliwości (pracuję nad nią, a jakże) faktu, że biała, zimna a ostatnio wodą ociekająca i zwyczajnie brudna kołdra przykrywająca wszystko wokół zaczęła topnieć. Nareszcie. Wprawdzie odsłoniła dla odmiany wszechogarniającą równie brudną szarość urozmaiconą a to fruwającą reklamówką, a to porzuconą plastykową butelką a to innym śmieciem, których to w szczegółach opisywać nie muszę, bo wszak rozejrzeć się wokoło wystarczy.
Widok ten oczywiście zachwytem nie napawa, ale jak wiadomo jest to etap konieczny, który przybliży nas do wiosny, kochani! Do zielonego!
Jako osobnik zdecydowanie ciepłolubny różnymi sposobami radzę sobie w przeżyciu tegoż etapu i oprócz wełnianych skarpet, ciepłych pledów, szali i gorącej czekolady z imbirem ładuję sobie bateryjki oglądaniem zdjęć, co je w słońcu upalnym i dniach jasnością zalanych poczyniłam. Polecam taką terapię wszystkim zimą zmęczonym.
No i... właśnie w takiej chwili przypomniałam sobie co fotografowałam w piękne wrześniowe dni ubiegłego roku. Między innymi numery.



Proponuję wstać teraz od komputera i wyjść przed dom lub drzwi swojego mieszkania. Gdy staniecie przed wejściem spójrzcie na numer swojego domu...
 I co? Numer jak numer. Cyfra jedna lub ich zbitek, zależy jak się nam trafiło. Może 8 a może 32.
Ale czy ładny? ... Na blasze, czy ceramicznej płytce? A może metalowe lub plastykowe litery zwyczajne, takie techniczne, nijakie...? No właśnie. Z tym bywa różnie. Ja też cyfry oznaczające numer mojego domu miałam z budowlanej sieciówki. Kupując je, podeszłam do tego bardzo technicznie, ot żeby listonosz z listem mógł trafić bez problemu. Myślałam tylko o tym, żeby były w miarę duże, czytelne i żeby ich montaż nie przysporzył trudności. Ważne było, żeby szybko się wprowadzić i oznakować co ma być oznakowane. Jak wiadomo przy przeprowadzce nie cyferki na drzwiach są przecież priorytetem. Ważne żeby był numer.
Ale kochani, do czasu. Do momentu gdy w czasie ubiegłorocznych wakacji zwróciłam uwagę na to, jak numerują swoje domy Włosi w Toskanii.
I to wcale nie tak, że obcym się zachwycam a w swoim piękna nie widzę, nie. Obiektywnie podchodząc do tematu numerków, nigdzie nie zachwyciło mnie tyle ładnych ściennych cyfr jak właśnie tam. Popatrzcie. :)
















 Piękne i bardzo różnorodne. Głównie malowane na ceramice. No i rozpływałam się oczywiście w zachwytach ale było to dla mnie również inspiracją do tego aby u siebie ładny numer na domu umieścić.
Szukałam. I przyznam, że było to o wiele łatwiejsze niż w Polsce. Najwyraźniej Włosi mają więcej serca do estetycznych drobiazgów, którymi się otaczają. I tak w sklepach z manufakturą można było sobie takie cyferki skompletować. Np takie jak tu:


Na południu Włoch w okolicach Sorrento, Amalfi, Neapolu motyw cytryn jest zdecydowanie dominujący.
Cytrynowe są tabliczki elewacyjne, cytryny wiszą również na fasadach kamienic jako regionalna dekoracja.



Ja nie skusiłam się na limonkową ozdobę, bo jakaś "taka nie nasza" mi się wydawała.
Tak wygląda numer na ścianie mojego domu, który przywiozłam sobie jako pamiątkę z wakacji. :)



Oglądając wspomnienia mojego ubiegłorocznego urlopu "wpadłam" do takich właśnie "ceramicznych" sklepów, w których feria barw, kolorowe szaleństwo wzorów i pomysłów na zdobienie ceramiki przyprawiała o zawrót głowy. Pokażę je Wam w kolejnym poście. :)



Natknęłam się w sieci na bardzo inspirującą stronę, na której znajdziecie między innymi tutorial i szablony do wykonania podobnych numerków służących do oznakowania domu. Wiem doskonale, że wasze możliwości są nieograniczone, więc może wykorzystacie je jeszcze do innych celów. :)
 Oto link: http://www.craftynest.com/  - świetna strona, polecam!



*

I jeszcze na koniec chcę bardzo serdecznie podziękować za wyróżnienia, które w ostatnim czasie 
sprawiły mi wiele radości. Nie jestem pewna czy wybaczycie mi, to że nie będę
nominowała kolejnych blogów, ale jest wśród blogerek tak wiele osób zasługujących
na takie nominacje, że zwyczajnie trudno wybrać.
Dziewczyny częstujcie się wyróżnieniami!

Ja dziękuję Hani za wyjątkowe wyróżnienie:


(Haniu, ja skromna jestem, nie wiem czy udźwignę!) ;)
Dziękuję Oldze za takie piękne wiosenne odznaczenie:


oraz Petrze za taką świeżą moc zieloności:


Izie za jej "małe prywatne wyróżnienie"  ;)

Zajrzyjcie na blogi tych cudownych i kreatywnych kobitek, koniecznie!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...