Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą juta. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 czerwca 2013

myśli, cisza i łóżko na tarasie...

"W sobotę sobie pośpię. Wstanę o dziewiątej..." - postanawiam wczoraj.
Ale mózg mój przewrotnie już przed siódmą otwiera mi oczy. Wstaję więc, wrzucam na siebie cokolwiek w miarę przyzwoitego, abym przez moją "prawiewieś" przewędrować rano po gazetę mogła. I po bułki... maślane, białe, niezdrowe, a co tam...!
Cicho wszędzie. Dom śpi jeszcze. Tylko pies leniwie się przeciąga i patrzy na mnie " po co tak wcześnie, po co?" Wychodzę.
Bez kawy, a to dla mnie prawie wyzwanie. Kawa będzie do "Wysokich Obcasów", które wpisują się w każdy mój sobotni poranek. Rytuał, zwyczaj, przyzwyczajenie otulają mnie dając przewidywalność chwili.
Biorę tę sobotę dla siebie.
Nie włączam radia, telewizora, pralki, laptopa. Nie sprawdzam poczty. Siadam na tarasie z ukochaną kawą.
Słyszę szum wiatru, krzyk kaczek, kukułkę. I myśli własne słyszę. Robię w nich sobotnie porządki. Żeby nie biegały, nie żyły w chaosie. Żeby poukładane były w miarę równo i dawały mi poczucie, że nad nimi panuję.
W końcu moje są, niech słuchają!  ;)
Myśli. Puzzle moje. Dobrze jak pasują. Po kolei układam. Nie dzisiaj, to jutro... Dojdą nowe. Mam kontrolę. Czasem.


A te myśli najlepiej mi się składa naprzemiennie z czytaniem na tarasowym łóżku, którego nabycie w końcu zrealizowałam.
Zgapiłam od znajomych.
Pozazdrościłam.
Mam.
No..., teraz to się nazywa relaks. 
Kawa, łóżko, gazeta, babeczka z truskawkami i ja. 
Momentami również pies (jako dochodzący).
I myśli. I cisza. 
Moja sobota. :)








łóżko, świecznik wiszący - klamociarnia, czerwona poduszka w swetrze - zrobiłam, poduszka w jucie po kawowym worku - uszyłam, skrzynka pod łóżkiem - ktoś porzucił więc przygarnęłam, lampion - Jysk, babeczka z truskawkami - upiekłam, przepis u Magdy.

Pozdrawiam! ♥

  

piątek, 14 grudnia 2012

o choince badylastej i piernikach na święta...

"Po co Ci te badyle...???!!!" 
- zapytał pełen zadziwienia mój M. otwierając bagażnik samochodu, gdy przyjechałam
przywożąc gałęzie na nowatorską w formie choinkę, którą miałam już w głowie.
Przyznam, że wypatrzyłam ją na blogu u Elin.
Ponieważ jednak miałam niewiele czasu, aby ją własnoręcznie zmontować,
M. "czego ta baba nie wymyśli..." wykonał ją dla mnie łącznie z malowaniem! :)
Jacy pożyteczni bywają Ci mężczyźni, nieprawdaż? ;)))


Choinka (bądź co bądź!) stanęła w wiklinowym koszu po butli od wina,
którą pomalowałam na biało pozostawiając brązowe brzegi i uszy 
i wypełnionej orzechami. Miałam jeszcze trochę ubiegłorocznych, bo tego roku orzech 
u mojej Mamy zrobił sobie odpoczynek i owoców było niewiele.  



  Żeby mojej choince ;) ująć siermiężności ozdobiłam ją subtelnymi i delikatnymi
gwiazdkami wykonanymi dla mnie na szydełku przez Dorotę z bloga http://sielankowedzierganie.blogspot.com/



Ja bardzo, bardzo staram się oswajać zimę. Należę do żyjątek ciepło i światłolubnych.
I chyba najbardziej przeszkadza mi brak słońca. Dobrze że śnieg jest biały... :)


I jeszcze wspomnę o piernikach, które u mnie w tym roku będą z napisami.
Jak dziecko stałam w sklepie Tchibo z wieeelkimi oczami przed opakowaniem literek do robienia właśnie
napisów na ciastkach. Można dzięki nim (jeśli ktoś np nieśmiały) przekazać komuś
słowa, które przez usta przejść nie chcą, napisać nr telefonu albo nawet adres mailowy,
bo i @ jest wśród literek do dyspozycji. Każda kreatywna ciastkarka musi mieć taki gadżet! ;)
Już je uwielbiam!




Część pierników jest zarezerwowana dla dorosłych.
Aby dzieciaki za bardzo nie rozpędziły się w ich pałaszowaniu,
 niektóre ciastka dostały zastrzeżenie. ;))


Pierniki świetne jako upominek gdy wybierzemy się ze świąteczną wizytą.


Lub z dziurką do zawieszenia na choince (może powieszę na moja badylastą!) ;)





Moja sunia trochę się gniewała, że pierniki nie dla niej... ;)




I w końcu napis CAFES DO BRASIL który dostałam od Moniki z http://insideproject8.blogspot.com/
znalazł swoje miejsce ma ściance pomiędzy kuchnia a resztą.
Moniko, dziękuję raz jeszcze! :)



*
"Sąsiadko kochana, kiedy ta zima się skończy. Już tyle koksu spaliłam!"
- to Pani która mieszka niedaleko pytała z nadzieją.
... Ach, ta zima to tak naprawdę jeszcze się przecież nie zaczęła!....

A u mnie taki manifest jeszcze się uchował:


Ale nieaktualny. Aż wstyd! Idę gwiazdki na tabliczce namalować!
Uściski ślę! ♥

- Dominika

piątek, 10 lutego 2012

jutowa surówka...

Zachwycająca naturalna surówka w postaci poduszek kusiła mnie w sieci od dłuższego czasu. Oglądałam, przeglądałam...pragnienie posiadania włączało mi się za każdym patrzeniem, ale cena tych poduch skutecznie chłodziła moje pożądanie... Aż... wyszukałam sobie na Allegro właśnie taką jutę!
I tak stałam się posiadaczką pięknej, surowej, luźno tkanej jutowej surówki w postaci worków po kawie prosto z Brazylii...! Przyjechały szybciutko kurierową paczką!


Moja ukochana labradorka też gustuje w takich klimatach!


Poświęciłam jeden wieczór i jestem szczęśliwą posiadaczka wymarzonej "kawowej" poduchy. A ponieważ mam tych worków więcej, już mam plany na kolejne zastosowania... :)





Poduszkę szyłam ręcznie, bo po pierwsze moja maszyna należy do tych zbuntowanych i ma humory, gdy tylko przed nią usiądę.. a po drugie taką surówkę szyje się łatwo. Tkanina ma luźny i prosty splot i wychodzi całkiem nieźle.  :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...