Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moda. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 października 2014

dżins i lapis lazuli...

Dwa razy w roku robię bardzo gruntowny remanent w mojej szafie. "Lato" które jest niezaprzeczalnie letnie ląduje głębiej a upchnięta dotąd "zima" przechodzi gruntowny przegląd.
Jak zawsze okazuje się, że baaardzo potrzebuję nowe rzeczy! ;)
Ale staruszek dżins jest ponad wszystko. Ponad pory roku, ponad wiek, ponad sezon, ponad czas i każdemu w nim wypada.
Nie znam osoby, która nie ma choć jednej pary dżinsów! A Wy?


Dorzucam swoje trzy grosze w postaci bransolety i kolczyków wykonanych ze srebra (oczywiście), kulek lapis lazuli i brązowego skórzanego rzemienia. Voilà!







Może być do dżinsu...? ;)
Jedyny egzemplarz.
 
Biżuteria jest dostępna poprzez ArsNeo.
A w sklepie przez tydzień mam dla Was rabat! 

serdeczności! ♥

  

sobota, 21 czerwca 2014

jak zrobić wzory na koszulce - diy / tutorial

Zadebiutowaliśmy z synem w przerabianiu ciuchów za pomocą zwyczajnego wybielacza. Świetne zajęcie. Wkręciliśmy się bardzo, więc kilka kolejnych koszulek rodem z sh oczekuje na swoją kolej w zmianie tożsamości. 
Atrakcyjne w takiej "produkcji" jest to, że nigdy nie wiesz jaki będzie efekt ostateczny czyli adrenalina rośnie z minuty na minutę. Bezcenny jest fakt, że nie spotkasz nikogo w identycznej na ulicy.
Polecam do takich eksperymentów koszulki zakupione w second handzie lub znalezione na dnie szafy. Swojej tudzież męża, brata, sąsiada. Moja kosztowała 2zł, więc strata po ewentualnym niepowodzeniu była znikoma.


Koszulka przed wybielaniem była zwyczajna, czarna i wyglądała tak:


Wszystkie potrzebne do odbarwiania koszulki rzeczy, znajdą się w każdym domu.


Róbcie to w miejscu, w którym nie ma ryzyka, że coś zniszczycie czyli daleko od tekstyliów typu fotele, kanapy czy inne tapicerowane meble oraz w zabezpieczonym ubraniu własnym. No i w rękawiczkach.

Rozłóżcie koszulkę na płasko na podłodze i zacznijcie zwijać ją od środka w CIASNY "ślimak":

I dalej:


Gdy "ślimak" będzie już gotowy i dość ciasny, zblokujcie go gumkami, żeby się nie rozwinął.


 Wkładamy koszulkę do niewielkiej miski z wybielaczem. 
W moim przypadku nierozcieńczonym (ale będę jeszcze próbować z rozwodnionym na innych koszulkach).

Po chwili już widać pierwsze efekty:


 Proces odbarwiania w nierozcieńczonym wybielaczu jest KRÓTKI. Nie próbujmy w międzyczasie parzyć sobie kawy! Ja wyjęłam koszulkę po siedmiu minutach ale myślę, że powinnam szybciej.
Płuczemy (najlepiej w dużej ilości wody!)


Po wielokrotnym wypłukaniu i wypraniu koszulka wyglądała tak (tutaj jeszcze mokra):




Po pierwszym praniu wciąż odczuwalny był zapach wybielacza i koszulka trochę zjaśniała. 
Efekt za każdym razem będzie inny z uwagi na rodzaje bawełny, z których będą uszyte Wasze koszulki.
Eksperymentujcie, bo to świetna zabawa i... uzależniające. :)


środa, 26 marca 2014

sweter handmade...

Zrobiłam sweter. Po kilkunastoletniej przerwie. Nie robiłam z wyboru i wygody. Może nawet lenistwa...?
Bo gdy wchodzisz do przymierzalni w sklepie, wciągasz na siebie to coś, widzisz od razu jak leży..., czy pasuje... A gdy zabierasz się do dziergania tak naprawdę nie wiesz czym to się skończy. Każda nowa rzecz na drutach to prototyp. Nigdy do końca nie wiesz jaki efekt osiągniesz. Jak się ułoży, czy nie będzie się ciągnąć, marszczyć, pogrubiać! ;/ Musisz zrobić próbkę, zwykle coś prujesz, zaczynasz od nowa, czasem rzucasz na tygodnie, bo patrzeć nie możesz.
W sklepie mierzysz sweter, pasuje - nie pasuje, kupujesz bądź nie.
Ale zrobiłam. Nie jest to skomplikowane dzieło, ale w efekcie sweter jest taki jaki chciałam.
Prosty, dość długi, z wąskimi długimi rękawami i szwami po prawej stronie. Ścieg podstawowy oczka prawe. Dekolt duży bez ściągaczy, plis itp.




Przód jak i tył robiłam z dwóch prostokątów, które również połączyłam zewnętrznym szwem.
Efekt jest taki, że sweter wygląda jak ubrany na lewą stronę. Tak miało być.
Ciepły. Troszkę gryzie (bo to wełna).






Włóczka YarnArt Pure Merino druty nr 4 
zużyłam około 450g wełny
Torebka - szWaczka
Spodnie - H&M
Buty - Steel
Drewniany wieszak decoupage - zrobiłam swego czasu



piątek, 17 stycznia 2014

kolor...

Właściwie nie wiem skąd biorą się u mnie te mocno nasycone kolory, wszak do wielobarwnych nie należę. Ważę te moje codzienne odcienie, mierzę miarą, która skalę koloru ma raczej znikomą, jakby kontrast nastawiony był na minimum. I tak wszystko co na siebie wkładam w większości szare, czarne, grafitowe. Czasem jakiś biały t-shirt się pojawia.
A na stole? Na moim produkcyjnym stole wysypują się kamienie pełne kolorowej energii, które w symbiozie ze sobą tworzą szaleństwo barw i  aż krzyczą radością.
Może ja w sobie jakąś dwubiegunowość noszę, tak sobie myślę... I z jednej strony szaro widzę, i surowość kocham, i tę oksydę uwielbiam, gdy w niebyt pogrąża białe lśniące srebro. Ale i soczystość, ekspresja kamieni przy tej całej szarości tak mi jakoś cudnie pasuje. I ta moja ostatnia szydełkowa czapka to jak te najnowsze bransolety: i szary i kolor. Dużo tego koloru. Krzyczy. Zobaczymy, może się z nią zaprzyjaźnię, może zyska przy bliższym poznaniu, a może nastąpi tylko nasz krótki epizod.  ;)
Ostatnie moje prace są na przekór rozlewającej się szarości za oknem. Bo za oknem to zdecydowanie szarego nie lubię. Wolę wielobarwność i wtedy bez znaczenia czy kolory do siebie pasują.
U mnie śniegu nie ma.



Więcej zdjęć tutaj


Więcej zdjęć tutaj


Więcej zdjęć tutaj


Czapka - zrobiłam na szydełku
Dzianinowy szal - był spódnicą z SH
Spodnie - Stradivalius
Bluzka - H&M
Buty - Steel


środa, 27 czerwca 2012

koszulka z orłem ciąg dalszy...

No zupełnie to nie w moim stylu dać się fotografować (dobrze że fotografem był mój M.),
a tym bardziej pozować! Na modelkę to ja się nie nadaję zupełnie! Nieee!
Byłam tak przejęta, że nie wiedziałam, czy do fryzjera nie pobiec przed sesją,
ale na szczęście mam zawsze za mało czasu, więc nie pobiegłam i macie mnie tu
taką codzienną! hehehe!!! ;)
No, ale do rzeczy! Dziewczyny chciałyście zobaczyć drugą koszulkę 
(Umbrelko, skąd wiedziałaś???)
Paulinko, no to pokazuję! hehehe!!


To jest druga koszulka, na której za pomocą szablonu naniosłam orła. 
Starałam się na zdjęciach pokazać to, że bluzka jest cała w takie drobne kwiatki.
Ale są one tak niewiele ciemniejsze od tła, że praktycznie się zlewają.
Z daleka właściwie są prawie w ogóle niewidoczne.
Myślę, że to wcale nie przeszkodziło, żeby wzbogacić bluzkę czymś jeszcze. :)


Przypominam, bo to ważne, że to dzięki MARYŚ z bloga
całą tą przyjemną robotę wykonałam!

I jeszcze bransoletka!
Biała, niezobowiązująca, letnia i wakacyjna, sercowa... :)
Srebro oksydowane, biały skórzany rzemień i kostka białego howlitu.
Zawieszkę z serduszkiem i łańcuszek regulacyjny uformowałam ręcznie.


Jeśli ktoś ma ochotę, jest do kupienia.
W razie czego piszcie na maila! :)
SPRZEDANA!

Ściskam serdecznie! ♥
- Dominika


poniedziałek, 25 czerwca 2012

kupisz, nie kupisz zrobisz sobie sama... ;)

Zaczęło się od pomysłu Maryś - potwornie kreatywnej i zdolnej kobietki,
która to na swoim blogu zamieściła tutorial, o tym jak zrobić sobie samej 
koszulkę na Euro z orłem na piersi!
Mało tego że ozdobić to jeszcze własnoręcznie uszyć krok po kroku.
Z racji tego, że jestem szyciowym gamoniem, na taką robotę się nie zdecydowałam.
Ale malowanie orła - czemu nie!
I dzięki dobroduszności Maryś poczyniłam orła na koszulce! :)



Przy użyciu szablonu i farb do tkanin, za pomocą gąbki naniosłam orła na koszulkę.
Koszulkę żeby zmniejszyć ryzyko niepowodzenia, kupiłam oczywiście w second-handzie.
Pewnie się nie spodziewała (ta koszulka oczywiście), że w zmierzchu swojego żywota 
z dumą wielką nasze narodowe godło nosić jeszcze będzie. ;)



Muszę się pochwalić, że pazury i koronę domalowywałam odręcznie, 
bo w szablonie takie małe te otworki były, że wyciąć je nożykiem do tapet w tekturze
to by było mistrzostwo świata (przynajmniej dla mnie)... ;)



I jak Wam się podoba...?
Bo ja nieskromnie muszę przyznać, że jestem zadowolona!
To moja pierwsza koszulka, którą ozdobiłam samodzielnie! :)

A teraz bardzo ważne!
Zajrzyjcie do Maryś koniecznie!!!
Jest bardzo twórczą, ciekawą, pełną pomysłów babeczką!
Tutaj znajdziecie Jej tutorial.


Maryś ! Dziękuję jeszcze raz! ♥


Przesyłam wszystkim ciepłe pozdrowienia! :)


wtorek, 19 czerwca 2012

szary...

Szary... mój ulubiony... i mimo nadchodzącego lata i roznoszącej się wokół ferii barw
moja miłość do tego koloru nie przemija...
Zmieniają się jedynie odcienie. Grafity, antracyty mieszają się głównie z bielą...
Łamią się odrobiną zieleni, turkusu, fioletu i różu...
A w kamieniach które używam wybieram te które przypominają
wodę. Są przejrzyste, rozwodnione, łamią światło...
I do tego co? Srebro, oczywiście!


Piękny rękaw uwiódł mnie ostatnio w second handzie.
Szary, naturalnie! :)



...Z bluzką było podobnie... ;)
W tym kolorze wszelkie koronki, marszczonki i aplikacje
stają się bardzo bezpieczne. Nosząc je w tej barwie, trudno przesłodzić stylizację.


Ostatnie bransolety, które zrobiłam zachowane są w podobnej kolorystyce.
Właściwie z powodzeniem można by łączyć je ze sobą nie osiągając efektu przeładowania, 
gdyż wszystkie są w pokrewnych barwach.
Każda z nich wykonana jest na bazie srebra próby 925 i fluorytów.
W każdej z nich fluoryty występują w innych postaciach:
fasetowanych kulek, gładkich przejrzystych kul i matowych plastrów.


Już wiecie, że jestem zwolenniczką oksydy, więc wspomnę tylko,
że srebro jest oksydowane, jak to u mnie.... ;)


Lawenda... w moim ogrodzie kwitnie już w całej swojej krasie!
A jaki zapach...! :)


Te cienkie plasterki to muszla...


Dzisiaj wtorek...?
Pięknego wtorku Wam życzę i środy... i czwartku...
i wszystkiego pięknego! ♥

- Dominika


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...