niedziela, 14 września 2014

dawkowanie bez ograniczeń...

Życie jest piękne, jeśli prawidłowo dobierze się środki antydepresyjne.
To hasło przeczytałam niedawno na fb i trudno odmówić mu życiowej mądrości.
Niektórzy noszą radość w sobie i emanują nią na zewnątrz. Niektórzy w ogóle jej nie mają i jesienny nastrój towarzyszy im na okrągło, cały rok. Właściwie tych pierwszych znam niewielu... a może jeszcze mniej...
Tak czy inaczej bez antydepresantów nie funkcjonujemy. Aplikujmy je sobie bez ograniczeń.
Te naturalne, oczywiście.
A ja? Wracam do jogi. Powoli, po przerwie.
Znów towarzyszy mi wrażenie, że jestem wyższa o jakieś 5cm! Odkrywam też w sobie mnóstwo "nowych" mięśni, które chowały się w zapomnieniu. Cudne uczucie. Idealna praca ciała i umysłu. Jesień to dobry czas na taki powrót.
I znów ponownie uczę się zatrzymywać niekontrolowane poruszanie świadomości (pięknie brzmi), wtedy, gdy chcę wyłączyć się na chwilę. Codzienność dostarczająca tak wielu bodźców powoduje kotłowanie myśli, gdy kładziemy wieczorem głowę na poduszce. "Wczoraj" i "jutro" miksują się szaleńczo, przypominają o sprawach, telefonach, planach do zrealizowania. Wyłącz to. Podobno można nauczyć się osiągać stan takiego wyciszenia, takiej kontroli nad swoim umysłem i osiągać spokój i ciszę. Równowagę.
No to uczę się.
Jem zielone.
I dobrze mi z tym.
To są moje antydepresanty.





Zapisuję co mnie równoważy, przywieszam, słucham siebie.
W końcu to ja jestem szefem w swoim ciele.
Wypiszcie sobie listę i na lodówkę ją!
W razie jakiejś jesiennej szarości może się przydać.
I tak: przytulenie, joga, kieliszek wina wieczorem w bardzo dobrym towarzystwie, spacer z psem lub kotem (co kto w domu ma), książka nie byle jaka, gorąca czekolada, telefon do przyjaciela (nawet jeśli nie gramy o milion), seans w kinie lub w domu na kanapie (znów w bardzo dobrym towarzystwie), giełda/wystawa/koncert, fajna kolacja, nowe buty (no, nie czarujmy się - cieszą!), muzyka, las, ognisko z pieczonymi ziemniakami, partyjka scrabble z dzieciakami, kolejny nadprogramowy pled na szydełku (ale co tam, przecież to lubię), nalewka z pigwowca, kawa z... (co kto lubi).......
 Mam zamiar wszystko sobie aplikować. Polecam. Przedawkowaniem nie grozi. Może rozpieszczeniem jedynie.
Dopisujcie w komentarzach co Was leczy.
:)
P.S. Na zdjęciach:
* bransolety z bursztynami dostępne Decobazaar
* przepyszna tarta z cebulą i pomidorami Ewelajny - przepis tutaj (świetne pióro, cudne zdjęcia, dobre przepisy),
* owoce pigwowca japońskiego (nie mylić z pigwą) idealne na sok i nalewkę  (na zimę obowiązkowe).

Uściski!

43 komentarze:

  1. Piękna bransoletka. Lubię bursztyn. Zwłaszcza w tym odcieniu. Czytając Twój post doszłam do wniosku, że coś ze mną jest nie tak. Ja potrafię się "wyłączyć" tylko podczas pracy fizycznej lub ręcznej. Właśnie dzisiaj moje dzieci śmiały się, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się pojechać na tzw. wczasy to będą musiały planować mi każdy dzień, bo inaczej nie będę wiedziała co ze sobą począć;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będąc tego roku przez tydzień nad morzem uświadomiłam sobie, że dość trudno znoszę siedzenie na plaży i "nicnierobienie". Nachodziły mnie myśli, co mogłabym w tym czasie zrobić. To był mój mały alarm.
      :)

      Usuń
  2. A co z moimi antydepresantami? Jakoś już dawno zapomniałam o nich. Może w końcu trzeba o nich pomyśleć i przepisać ( zapisać sobie jak Ty ) jak lekarz lek.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszłam z założenia, że nikt nie zadba o nas tak dobrze, jak my sami, bo znamy siebie najlepiej.
      Polecam Ci Alicjo taką receptę. :)
      pozdrawiam

      Usuń
  3. Dla mnie wiele z tych rzeczy , ktore wymienilas sa antydepresantam, bo i spacer z psem i ksiazka i moje robotki. Kiedys tez chodzilam na yoge 3 razy w tygodniu , ale od kilku lat jakos czasu brak, chociaz musze powiedziec, ze UWIELBIAM. Bransoletka jest cudowna, storzylas kolejna piekna rzecz, pozdrawiam i zycze milej niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kami, wzajemnie! Pasje to doskonały antydepresant. :)

      Usuń
  4. antydepresant? dobra muzyka, to u mnie przede wszystkim. no, szydełko też, ale jak jestem naprawdę zła, skołowana, to ciężko dłubać, bo trzęsie ręcoma ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Kaśka, to wtedy nie dłub, bo jeszcze krzywdę sobie zrobisz! :)) Szydełko to może być niebezpieczne narzędzie!

      Usuń
    2. wiem, taki mini harpun ;D

      Usuń
  5. Piękna bransoleta, bursztyny kojarzą mi się z zachodem słońca na plaży. Śliczne kolory. Dawkuj sobie szczęśliwe chwile, ja też to robię. Może nie joga, ale inny sposób. Musze znaleźć chwile dla siebie, inaczej czułabym się jak w klatce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W blogosferze (i poza nią, ale tutaj w szczególności) spotyka się prawie wyłącznie ciekawych ludzi z jakąś fascynacją, hobby czy pasją. A to właśnie one działają jak odtrutka na codzienność. Należysz do tych osób. :)

      Usuń
  6. Bransoletki mega !!! Yoga uwielbiam, gdy w pokoju zapada cisza muzyka w tle, świeczki i odpływam w ćwiczeniach ;-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w jodze na etapie ćwiczeń w grupie. Za mało we mnie samodyscypliny, więc muszę mieć "bat", ale rozkręcam się. :)

      Usuń
  7. kochana u mnie najlepsze na dobry nastrój to basen najlepiej 40 długości :) i szperanie po SH :) dla mnie większa frajda znaleźć coś markowego za grosze!!! no i wino w dobrym towarzystwie :) o nowych butach nie wspomnę bo zawsze cieszą :)
    ależ te TWOJE bransoletki piękne... akurat teraz czas na brąz, musztardę i miód :) do tego granat lub butelkowy zielony i miód na ręku :)
    pozdrawiam i zyczę miłej niedzieli
    aga :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, SH to miód na moje serce. Czuję się jak na polowaniu i zaczyna mi się wydzielać adrenalina! ;)) Świetnie sie bawię w takich miejscach.
      Dzięki za dobre słowa!

      Usuń
  8. Natomiast Ja zmykam w swoje prace ręczne,przesiadywanie z sierściuchami ,wymarsze na świeżym powietrzu;)Piękności zmajstrowałaś tym razem;)Pozdrawiam cieplutko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swoje inne "prochy" czyli polepszacze nastroju. Najważniejsze to wiedzieć, co nas uszczęśliwia i znaleźć radość w prozaicznych sprawach.
      pozdrawiam, Magdo! :)

      Usuń
  9. Wszystko co napisałaś, sobie aplikuję, oczywiście z małymi wyjątkami :) Dodatkowo u mnie w weekend zawsze musi być wyjazd w naturę:)No i oczywiście nie zasnę bez ulubionych ziół , obecnie pokrzywa miętka na zmianę. Śliczna biżuteria - będę się powtarzać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jenny, a ja dziś odwiedziłam moją przyszywaną Ciocię. A że mieszka w domu w samym lesie, byłam też na grzybach. Chociaż sama ich nie jem, ale przyjemność znajdowania zaliczyłam. Ciocia była uszczęśliwiona wizytą, ja również bo to bardzo wyjątkowo pogodna osoba, pies szczęśliwy bo wybiegany. I wiesz..., tak się wszyscy pozytywnie sobą naładowaliśmy, że mam hormonów szczęścia na cały tydzień! :D
      Miętkę lubię. Nawet melisę czasem wieczorem, ale pokrzywy nie piłam. Spróbuję. (W międzyczasie doczytałam - jak mogłam jej nie pić...?)
      ;)

      Usuń
  10. Z chęcią bym wróciła do jogi.Niesamowicie mnie wycisza no i ta gibkość ciała:)same plusy

    OdpowiedzUsuń
  11. Czekolada, rechot szczęśliwych dzieciaków, Władca Pierścieni - na bis. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie leczy mnie dziecko...nawet jak mam gorszy dzień to Franek tego nie rozumie, bo przecież mama jest zawsze uśmiechnięta.
    I muszę być i wtedy powtarzam sobie jestem pełna energii, jestem pełna energii... i jestem...nie da się ukryć ;-). Dobrego dnia dla Ciebie Dominiko ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, to prawda. Dzieciaki zarażają niespożytą energią i świeżością. Uwielbiam to. :)

      Usuń
  13. Też preferuję takie naturalne antydepresanty. U mnie to zabawa z czterema kotami (doszedł piąty u sąsiadki, kiedy wyjeżdża na weekend na "rancho" - opiekuję się jej Kajusią), długie rozmowy z moimi córciami ( w końcu zostałam przez nich nazwana najlepszą ich przyjaciółką),kolejna szydełkowa robótka (nim osiągnie końcowy efekt pruta i robiona na nowo, ale co tam - najważniejsze, że dziergam), słoneczne dni :)))
    Dziękuję Ci za ten temat - czasem trzeba sobie w myślach zrobić porządek i odrzucić zbędne od tych bardzo ważnych!
    Serdecznie pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno mieć poukładane w głowie to podstawa! ;) Potem już wszystko łatwiej realizować, układać priorytety. Ale "regulamin" jakiś w głowie musi przecież być.
      Małgosiu, komplement od córek bezcenny!! :)

      Usuń
  14. Dominiko zyczę samych radości i fajnie ,że myslisz o sobie , ja to raczej optymistka i na nosie rózowe okulary "noszę" staram się myśleć pozytywnie duzo smiać takze z siebie hihihihi i cieszyć się drobnostakim bo one łączą się w duże rzeczy które ciesza
    miłych i pozytywnych chwil dni
    bransoletki jak zwykle cudne , ja to bym garsciami....
    buziole z uśmiechem i pozytywną energią przesyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, Ciebie to nawet jak w słuchawce telefonu słyszę to słońce za oknem wychodzi, tyle masz radości w głosie!
      :)

      Usuń
  15. Bursztynowa ozdoba bardzo mi się podoba, ponoć bursztyn też ma dobry wpływ na nas:) Ja z natury (bo nie z wychowania niestety) jestem optymistką. ale nie hurraoptymistką;) Zawsze widzę(bo chcę tak) jasną stronę wszechrzeczy. Mój ratunek to uciekać od ludzi ze złą energią, którzy na mnie chcą przelać swoje żale do losu. I przyprzytulanie syna :) i męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie mieć optymizm z natury, bo już na starcie jakby łatwiej. Ale jak się go ma mniej, to można go trochę wypracować.
      Czytałam dawno temu wywiad chyba z A.M.Jopek, która powiedziała dokładnie tak jak Ty o unikaniu ludzi, którzy emocjonalnie ciągną w dół. Zapamiętałam. To jest bardzo skuteczny środek ochronny.
      Przytulanie - wiadomo! :)

      Usuń
  16. Głaskanie kota i uśmiechanie się do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak. Kototerapia jak najbardziej się sprawdza. :)

      Usuń
  17. Oj wymieniłaś tak wiele antydepresantów i wszystkie chcę! Ale kiedy wczoraj usłyszałam swoje już prawie dorosłe dzieci, w jaki sposób ze sobą rozmawiają z jakim szacunkiem i zrozumieniem, serce mi urosło i teraz mogę przenosić góry!!! To o czym piszę może bardzo chaotycznie, ale cieszę się kiedy mój syn z córką są dla siebie bratem i siostrą, są dla siebie najbliższymi osobami. I kiedy mogą na siebie liczyć. Mówię Ci Dominiko, siedziałam w kuchni, podsłuchiwałam ich jak sobie plotkowali i cieszyłam się jak dziecko :)))) Ale wymyśliłam, że świetnym antydepresantem będzie jak coś zamówię u Ciebie, pamiętasz takie samo tylko inne , hihiiii... pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też moje dzieciaki bardzo pozytywnie nakręcają. Mogłabym je jeść garściami! Jestem zachłanna na ich obraz i na to co mówią i że o tym mówią do mnie. I tak strasznie cieszę się z ich codziennego kształtowania się. Temat - rzeka!
      :)
      Niech Ci się dobrze nosi.

      Usuń
  18. Najbardziej skutecznym antydepresantem dla mnie jest mała panienka o imieniu Hania:) Dzięki za namiary na Ewelajnę:) Super blog:) a Twoje bursztyny bajkowe:) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. A mnie najbardziej cieszy towarzystwo bliskich .... no i jeszcze filiżanka kawki i biżuteria , no i butki nowe oj tak cieszą bardzo :) a i przecież dzierganie to daje mi tyle radości, że smutki gdzieś się chowają :) Mówisz Serce aplikować bez pamięci :) tak też zrobię !!!
    i wiem co jeszcze muszę troszkę czasu na te pyszności od Ewelinki znaleźć, bo czytam, oglądam chęci nabieram i ślinotoku dostaję ... i niestety na tym się kończy ;)))
    Tobie Kochana takiej cudnej jesieni życzę jak te Twoje bursztyny !!!
    Buziaki ślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, ja wiem że Ty świadomie żyjesz. To czuć w każdym Twoim poście. ♥

      Usuń
  20. No Ty to potrafisz się zrelaksować!
    Bransoletka super - kukurydziana :))).
    Fajniutkie fotki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Idę do Ciebie zajrzeć, bo coś mi umykasz! ;)

      Usuń
  21. Wszystkie te rzeczy, które wymieniłaś, lubię robić, to takie małe radości, które sprawiają przyjemność. I fajnie, że się rozciągasz i ćwiczysz jogę, kiedyś też ćwiczyłam w grupie z instruktorem. Teraz dużo medytuję, przekształcam negatywne emocje w pozytywne i przez to radość ogarnia mnie nieustannie, bo zrozumiałam, że wszystko wydarza się w umyśle:)
    Kochana, biżuteria twoja jest przepiękna, bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od jakiegoś czasu, gdy zaczęłam skupiać się nad sobą i tempem życia, od czasu gdy znalazłam czas na jogę, uświadamiam sobie, że do medytacji jeszcze moja droga daleka. Myśli mi uciekają. Podziwiam Cię. Ale będę pracować. ;)
      Chcę tej nieustannej radości!!! Chcę pozytywów. Samych pozytywów. (Wiem, że to już zachłanność) ;)
      pozdrawiam, Eluno!

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...