piątek, 11 października 2013

drugie życie kredensu...

To była miłość od pierwszego wejrzenia.
Wiecie jak to jest. Spada na nas jak grom z pogodnego nieba, wbija w ziemię i koniec. Nie ma zmiłuj!
Był piękny słoneczny, wiosenny dzień a ja z otwartą głową (i sercem) wędrowałam po giełdzie pełnej przedmiotów z odzysku, porzuconych, niepotrzebnych, wygrzebanych i do wzięcia (czyt. kupienia).
Stał tam. Razem z mnóstwem staroci i klamotów, zastawiony jakimś stołem, brudny, po przejściach, no i samotny... ;)  A ja z otwartym sercem przecież! I jak tu nie przygarnąć nieszczęśnika? Miał w sobie wiele potencjału i pomyślałam, że warto byłoby włożyć w niego trochę pracy i zainwestować z nadzieją, że drugą młodość przeżyje przy mnie. Że cieszyć mnie będzie swoim jestestwem w nowej odsłonie. Nakręciłam się potwornie. Wróciłam z nim do domu. Już oczami wyobraźni widziałam jak pięknieje w mojej nowej letniej kuchni w altanie, co mi ślubny miał tej wiosny wybudować w ogrodzie ("... no możemy wybudować..., a na pewno chcesz...? po co właściwie Ci ta altana??) .
Taaaa.... będzie cudnie! Będzie pięknie.
Kredens kuchenny z lat 50-tych - moja nowa miłość.
Z dnia na dzień widziałam więcej uszczerbków w jego wyglądzie i coraz więcej pracy.
Moją miłość opuszczało powoli szaleństwo zachwytu.
Zaczęło się szlifowanie, klejenie, zaciskanie, malowanie, przecieranie, znów malowanie, znów przecieranie, poszukiwanie brakujących w środku szufladek, kupowanie siatki, mocowanie itd...
Kredens gotowy nigdy nie wydostał się z garażu, bo kuchnia letnia w altanie nie powstała. Altana również nie powstała, "bo właściwie wcale nie jest nam potrzebna" ;)
Kredens znalazł nowy dom, a Wam pokazuję zdjęcia. Robił je mój M. co pewnie widać, bo mebel stał się bohaterem... drugiego planu... ech... :))








Kredens przed metamorfozą wyglądał tak:


Nie obiecuję, że znów uczucie mnie nie opęta, że będę ostrożniejsza i nie krzyknę " o jejku!" przed jakimś kolejnym starociem.
No, nie. Nie mogę obiecać.... ;)
*
A to maleństwo wyciągnęłam wrzeszczące wniebogłosy z nadkola jakiegoś samochodu. Był przerażony i potwornie głodny. Ze strachu przesiedział cały dzień za bojlerem. Słodziak...


*
Na podstronie Biżuteria promocje pojawiło się kilka pozycji w korzystnych cenach.

Pięknego weekendu Wam życzę! ♥

76 komentarzy:

  1. Ach, jak bardzo Cie rozumiem :-)
    Kredens to tez moja miłość, i wiem ile pracy ta miłość pochłania, chociaż pracował mój M :-)
    Wasz kredens wyszedł cudny! Kurcze, może ta altana jeszcze powstanie ?;-)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę "pracować" nad tym przez zimę! ;)
      Ściskam, Iwonko!

      Usuń
  2. Taki kredens to i moje marzenie:)tylko miejsca nie ma na to marzenie:)
    Szczęściarz z kotka:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie go odnowiłaś -podziwiam bo domyślam się ile to pracy :D Szkoda że w altanie nie stanie :/ ale z pewnością znalazłaś mu wspaniały dom ;) Jaki kocio słodki - biedulka mała :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dominiko same cuda na Twej drodze stają ... jak nie mebel cud urody, co mu prawdziwą metamorfozę zafundowałaś ;)
    To kocię słodyczy pełne :)
    Masz w sobie moc jakąś czy jak ;)) Masz, masz serce piękne ot co !! no i zdolne rączki niesłychanie !!
    Ściskam ciepło ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań, bo się czerwienię! ♥
      Pięknego weekendu!

      Usuń
    2. To teraz jeszcze bardziej uroczo wyglądasz z tym nieśmiałym rumieńcem ;)
      Tobie też pięknego :)

      Usuń
  6. Kredens marzenie:)No i piękna Shadowka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie dziwię się:)Kocham motocykle...ale tylko takie z duszą i klimatyczne:)

      Usuń
  7. Niemożliwe, po prostu niemożliwe, że on wcześniej tak wyglądał...
    Dominiko, a kociak, jejku jaki słodki, ach jakbym takiego chciała (tak, wiem, wiem, mam trzy, muszę się opanować;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kociak miał zostać, ale.... muszę jeszcze nad tym w domu popracować. ;)

      Usuń
  8. Kredens cudo, ale cóż...takie życie:) Kociaczek milusi, ale co na to Twój PIES ????? Miłej soboto/niedzieli:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysko, moja Moka SZALAŁA z zazdrości! Próbowała nawet przekupstwa przynosząc nam pod nogi wszystkie swoje zabawki!
      Ale kocię już w swoim nowym domu, więc pies spokoju zaznał i odetchnął z ulgą. I znów jest pępkiem wszechświata! :))

      Usuń
  9. świetnie wyszło!
    miałam takie, tylko oryginalny biały...
    a kociaczek słodziusi.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kredens po metamorfozie piękny! Bardzo zdolna i wszechstronna kobieta z Ciebie Dominiko:) Podziwiam!!!
    Kociak rzeczywiście słodziak :)
    pozdrawiam i również życzę udanego weekendu

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiekny kredens! Wydaje mi sie, ze starszy, niz z lat 50. Ten model jest widoczny na wielu filmach wojennych, m.in. w Czasie Honoru. Ja osobiscie mam do niego wielki sentyment - segment taki w bieli, dokladnie taki, jak Twoj po przerobce, stal w chacie mojej Babci... Ile to razy podbieralo sie z niego cukierki... Wspaniale wspomnienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Założę się, że pamiętasz smak tych tych cukierków do dziś! :)
      A kredens... może starszy.., ale nie znalazłam na nim ani tabliczki znamionowej, ani producenta... nie wiadomo skąd i kiedy. :)

      Usuń
  12. cudny cudny ten kredens bardzo mi sie podoba :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. dobre masz serduszko :) bo i kredens i kocurek ... szkoda, ze takich ludzi jest naprawde niewielu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! :O)))))
    buziaki i cieple pozdrowienia
    a.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam tak z wieloma rzeczami. Muszą być moje i tyle... Czasami miłość zostaje, czasami nie, ale z tym uczuciem walczyć się nie da :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że nie doczekałaś się altany, żeby móc zostawić sobie ten kredens. Bo piękny jest, podobnie jak ta kruszynka ze słodką mordką. Wiem z doświadczenia, że na takie miłości od pierwszego wejrzenia nie ma lekarstwa, dopadają i odbierają rozum. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj trudno by mi było rozstać się z tak wypracowanym mebelkiem.Mój dziadek taki podobny mieł ale potem gdzieś przepadł.Pewnie nie poznali się na jego pięknie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. OMG.... skądś znam takie obiecanki.... kredens świetny, bardzo ciekawe połączenie mebla z lat 50 z jeszcze bardziej wintydżową siatką, o i w fornirze świetnie się prezentował. Uchwyty ma piękne.

    Kociak miodzio (ja też mam nowego, drugiego kotka :)

    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  18. każda kuchnia zasługuje na taki kredens. Moja babcia ma taki w altance. jak tylko załatwię transport, to go wypucuję i wycackam:D, bo Ci pozazdrościłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dobrze, że pozazdrościłaś. Działaj! :)

      Usuń
  19. I pomyśleć, że podobny kredens stał kiedyś w kuchni mojego rodzinnego domu. Ustapił miejsca badziewiastym meblom kuchennym i stanął w garażu, a teraz to już się nawet nie nadaje do renowacji. BUUU...
    Życzę spełnienia marzeń o altance.
    Ola.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak to się stało, że wcześniej nie znałam Twojego bloga...? :D Już parzę herbatę i wolną sobotę spędzam na buszowaniu tutaj :) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten kredens to już prawdziwy klasyk! Biały wygląda świetnie. Koteczek jest po prostu do schrupania!

    OdpowiedzUsuń
  22. Kocham te kredensy - moje babcie takie miały. Odnowiłaś go prześlicznie - perełka, zazdroszczę - szczerze ;).
    Do tego ten motor, bardzo stylowo.
    Kociuś boski. Ja uwielbiam - prawie wszystkie moje koty były po takich przejściach.
    Cieszę się ze szczęścia kotka :D <3.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojej "spłakałam się" ze śmiechu z tego mistrza drugiego planu. Jednak męskie oko inaczej patrzy, jednak nie przysłonił nam prawdziwego bohatera:) Metamorfoza niezwykła:)

    OdpowiedzUsuń
  24. ile pracy musiała kosztować taka metamorfoza! świetny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
  25. No chyba nie wydałaś tego kredensu ?! Przecież cudo Ci wyszło !!! Ja po takiej ilości włożonej pracy zaraz na wiosnę brałabym się za altanę żeby tylko kredens zostawić:)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydałam. Ale już jestem gotowa na nowe zauroczenie! Może lepiej z domu nie wychodzić...? ;)

      Usuń
  26. Kredens wyszedł wspaniale, ale ta robota, coś wiem o tym.
    Samo malowanie to już pryszcz, przy szlifowaniu :)
    Ale warto, bo wyszedł ślicznie i aż szkoda, że go nie zostawiłaś sobie :)
    Miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nie pochwaliłaś się, że o Twoim talencie napiszą w gazecie :)
      Serdecznie gratuluję, Marta

      Usuń
  27. Zacznę od końca...kociak przesłodki,miałam takiego w dzieciństwie :))) więc zakochałam się w nim!
    Kredens...wspaniała robota,szkoda,że jednak nie stanął w tej altanie,byłby cudną dekoracją ale może jeszcze kiedyś? :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  28. Dominiko, właśnie ujrzałam Cię w MM, gratulacje!!:)) A kredens...doskonale rozumiem tą miłość, ja mam bardzo podobny,kupiłam na allegro, też z lat 50-tych, tyle że mój zagrzał miejsce w "pracowni", ale uwielbiam go:) Uściski!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nijak nie chciał się wpasować w żaden kąt... Początkowo myślałam o kuchni, ale jednak nie...
      Dziękuję Irko! :)

      Usuń
  29. Kociaczek słodki! :) A metamorfoza kredensu bardzo udana :) Na pewno znajdziesz dla niego odpowiednie miejsce :) A będąc teraz w "takim" towarzystwie chyba nie narzeka... ;))) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Jak serce krzyczy to nie ma zmiłuj :))) Kredens taki z duszyczką, co to kryje się w zakamarkach szuflad... Podziwiam za ogrom włożonej pracy i satysfakcja z tego pewnie nieziemska! A wiesz ten pierwszy plan również bardzo mi się podoba, oj podoba, pododoba:D
    Kociak do rozpieszczania, cudny! I altanki życzę, niech się spełnia i wierzę, że tak będzie. ściskam:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewuś, to moje serce to zbyt często krzyczy! Będę musiała chyba przykuć się do kaloryfera, gdy będzie u mnie kolejna giełda staroci...! hihihi.... :*

      Usuń
  31. O jak ja lubię takie przemiany. Ja też latem rozpoczęłam pracę nad kredensem z nadzieją, że na święta zagości w domu,. Ale chyba jeszcze nie w tym roku ... dopiero stare powłoki farb zdarte, a jeszcze cały tył muszę wymienić. Wiem ile to pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też trochę to trwało. To żmudna praca... Trzymam kciuki za Twoje efekty. :)

      Usuń
  32. Domi, Babcia "niania", która się mną opiekowała miała taki kredens:)))
    Pamiętam gdzie stały płatki owsiane,które podjadałam prosto z torebki łapkami małymi.....:))))
    Wspomnienia dzieciństwa wróciły!
    BOSKO!
    :)
    Buziaki Kochana!!!:************

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaaaaaaaaaaa...nasz Mendulski w chwili znalezienia też tak wyglądał...i też darł się jak nie wiem co!!!!!:)
      Teraz waży 7 kg i jest dostojnym Menduslkim z charakterem!!!:)

      Piękny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    2. Olu, niech Ci towarzyszą zawsze te bezcenne wspomnienia! :**

      Usuń
  33. Ty to masz dobre serce. Dwa brzydalki w jednym poście uratowane!

    OdpowiedzUsuń
  34. Auuu ale mamy podobnie teraz. Są prawie jak bracia. Mojego nazwałam Libre, do pary z Qba, a Twój?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój już nie jest mój. Ma nowy dom i pewnie nowe imię. :)

      Usuń
  35. Dominiko, kredens po metamorfozie wygląda rewelacyjnie. Gratuluję osiągnietego efektu! Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  36. Wcale się nie dziwię Dominiko, że się w nim zakochałaś, cudnie wyszedł po metamorfozie. Ja już nie mam miejsca na takie cudeńka, więc pocieszam się drobiazgami. Ostatnio zakupiłam piękny, szklany dzwonek i cieszy mnie jak grzechotka małe dziecko, kiedy nim potrząsam. Takie małe, a też cieszy :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    Kociak jest fajowy. Mam nadzieję, że zostaje u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie wiem czy cieszyć się, ze jest "nas" więcej, czy już płakać płakać nad niedoskonałością natury ludzkiej...
    Mam tak samo. W piwnicy mojej babci stoi kredens i czeka. Tylko, że teraz to już nie wiem na co. W między czasie wyjechaliśmy, kredens nie doczekał się odnowy. Pamiętam jak go zobaczyłam. Drzwiczek na dole nie miał, "nie szkodzi koszyczki powkładam". Chyba z 50 warstw farby na sobie, "nie szkodzi zedrę". Szybik też brak, "nie szkodzi wprawię". Nazywa się to zaślepienie przez miłość... Jeszcze tylko wspomnę, że taką miłość nie raz i nie dwa przeżyłam i chyba jeszcze przeżyję ;)

    Piękny ten Twój/już nie Twój kredens.

    OdpowiedzUsuń
  38. A, jeszcze kicia. Śliczna. Wgląda jak moja jak ją przyniosłam do domu. Koszyk w którym ją transportowałam był tak wielki dla niej, że trudno było ją tam dojrzeć. Teraz jest większa, dużo większa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku dopada nas ogromna fascynacja, a z czasem zaczynamy myśleć racjonalniej. Ale uczucie stysfakcji po skończeniu odnowy bardzo przyjemne. :)

      Usuń
  39. Różnych domowych przedsięwzięć podejmuję się z ochotą, ale odnawianie mebli do nich nie należy. Tym bardziej Ciebie podziwiam, podołałaś wyzwaniu i efekt jest oczywiście wspaniały. Bardzo lubię kontrastujący blat:) Ja też mam kredens, w którym zakochałam się przez allegro. Zapewne wymagał ogromnej renowacji, ale ja poprzestałam na malowaniu (był już oszlifowany) i jest piękny. Ale drugiego takiego mebla już nie chcę.
    ps. fajnie u Ciebie, będę wpadać, pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  40. Jestem pod wrażeniem! :) Zmieniłaś go nie do poznania - oczywiście na lepsze. A kotek jest słodki :) Mam nadzieję, że Twój psiak nie buntuje się z jego powodu ;)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kot jest już w nowym domu. Sunia przez te kilka dni, gdy kot był z nami, szalała z zazdrości! :)

      Usuń
  41. taki kredens stoi u moich rodziców w garażu.. lecz w kolorze.. hmm.. taki delikatny niebieski.. taaak.. tata przeznaczył go na klucze i inne dobroci.. niestety stoi tam od dobrych 15 lat.. więc już niestety nie nadaje się do odnowienia.. ale ma inne szybki niż u Ciebie "przed" ..bo szkło ma takie wypustki.. nie wiem jak to nazwać.. ale ma nieregularną powierzchnię .. dzięki czemu nie widać co leży w środku :)

    musiałaś się napracować! podziwiam, bo efekt fantastyczny ":)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ojjjjejjj mam taki sam kredens i właśnie jestem w trakcie jego renowacji :))) nam nadzieje,że i mój będzie tak ślicznie wyglądał:)

    Piękności :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Kochana zacznę od końca słodziak niesamowity , a kredensu zazdraszczam i chyba bym nie oddała ,ale też nie mialabym gdzie postawić i oczy cieszyć ;)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  44. Kochana kredens jest po prostu boski teraz..ech...przypomina mi kredens mojej babci..:)
    piekny!

    OdpowiedzUsuń
  45. taki kredens jest marzeniem mojego życia!!!!!!!!!!!i kiedyś to marzenie spełnię;-))) na sto procent;-))strasznie ale to strasznie podoba mi się siatka hodowlana zamiast szybek;-)p.s gratuluje moja droga zauważenia Twojego bloga i opublikowania w MM;-) POZDRAWIAM OCZYWISCIE.;-)

    OdpowiedzUsuń
  46. wiele ź nas o takim marxy.....i ja :)0...a jak byłam dźieckiem uwaźałam go źa domowego potworka:)))

    OdpowiedzUsuń
  47. Kredens cudowny, jesteś WIELKA, ale koteczek przebija wszystko i tu dopiero jesteś WIELKA. Gratulacje, bo masz wielkie serce.

    OdpowiedzUsuń
  48. Kredens uroczy, ale "akcja" z kotkiem Kochana o już mistrzostwo- świat Ci to z pewnością wynagrodzi!:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...